Poza tymi, które sam stworzyłem najbardziej lubię oczywiście Paladyna Arturiusa. Był synonimem munchkinizmu i powergamingu tamtej epoki a za razem najlepiej ukazywał wady Kryształów. Nie o to chodzi, że każda postać tak musiała skończyć, ale po prostu mogła. Paladyn Arturius jest jak Chuck Noris, ba on by go pewnie szlaparem z półobrotu rozpłatał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz