25 grudnia 2009

Najważniejsza jest postawa

Ostatnio rozpisałem sie o wątkach fabularnych w Tekronicum. Pomijając oczywiście dwa ostatnie, wyrwane z kontekstu, wpisy. Ponieważ wiele osób zaczęło narzekać na brak systemowego mięcha czas się przełamać i opisać co ciekawsze fragmenty.

Na pierwszy ogień idzie Postawa postaci. Niektórzy z Was pewnie zauważyli, że w nagłówku ostatniej karty postaci jest coś takiego: “Dossier Poszukiwacza/Rewolucjonisty”. To właśnie jest postawa naszej przyszłej postaci. Od tego powinniśmy zacząć jej konstrukcję. Czyli tak naprawdę od czego?

24 grudnia 2009

Mapa Tekronicum po raz wtóry

Jakiś czas temu prezentowałem wersję beta mapki poglądowej do Tekronicum. Od tamtej pory parokrotnie ją zmieniłem aż w końcu umieściłem po lewo. Była klimatyczna bo w sepii i podniszczona ale za mało szczegółowa. Ponieważ zacząłem publikować materiały związane ze światem przydałyby sie szczegóły. Dlatego poniżej prezentuje najnowszą, w pełni kolorową wersję mapki.

23 grudnia 2009

Tajemnica pewnego słowa

Przed tygodniem kolega zapytał się mnie – co tak na prawdę znaczy słowo Tekronicum. Ponieważ już kiedyś ułożyłem sobie definicję a nawet cała ideologię, natychmiast mu ją wyłożyłem. Zajęło to dobre pół godziny. Trawienie tego co napisałem pewnie nadal trwa. Specjalnie dla Was zamieszczam uproszczoną wersję definicji.

Tekronicum – to zlepek dwóch greckich słów technē i chronika (łac. chronicum). Pierwsze oznacza sztukę, umiejętność lub technikę. Drugie to kronika, księga roczników, od gr. chronos - czas. Słowo tekronicum definiuję jako: 1. technikę prowadzenia chronologicznego zapisu w tym kalendarz, 2. sztukę panowania nad czasem, 3. maszynerię (współ)tworzącą historię.

Tak jak słowo, tak świat Tekronicum jest wieloznaczny. Każdy tworzy własną jego definicję i, co najważniejsze, każda jest równie dobra. To Wy będziecie współtworzyć świat na żywo. To mój priorytet i obietnica.

22 grudnia 2009

Opowieści Ankharyjskie vol. 5

Tess.

Muszę prosić się o wybaczenie po raz ostatni. Nie wiem ile zostało mi czasu. Tamtej nocy, o której pisałem w poprzednim liście wydarzyło się coś jeszcze. Nie byliśmy jedynymi obserwatorami tej dziwnej pielgrzymki. Zło czające się w ciemnościach wyciągnęło po nas swoją rękę. Najpierw zabrało jednego ze strzelców Higginsa. Potem znaleźliśmy rozszarpane ciało samego porucznika. Śmierć przyszła po nich w nocy. Bezszelestna i nieunikniona wysłanniczka zaświatów. Nasi tragarze uciekli już po pierwszym ataku. Kiedy zostaliśmy z Summim sami poleciłem mu by czym prędzej udał się do enklawy razem z tym listem i moimi pamiętnikami. Och, jaki byłem głupi wyrządzając ci taką krzywdę. Gdybym wiedział co mnie czeka, nigdy bym się nie odważył na tą wyprawę. Gdyby nie ten manuskrypt, nie byłoby mnie tutaj. Gdyby nie ten przeklęty skrawek papieru nie musiałbym się teraz z tobą żegnać, na wieki. Mam do ciebie ostatnia prośbę, zaopiekuj się Summim. Niech Awatarowie mają cie w swojej opiece.

Kocham, Harold.

Niestety nigdy nie udało się ustalić o jaki manuskrypt chodzi. Nie było go w dokumentach ocalonych przez Summiego. Prawdopodobnie Lord miał go przy sobie w chwili swej śmierci.

Mimo, że Ankharia kojarzy się ze Słońcem to posiada także swe drugie, mroczne oblicze. Jak powiadają legendy, daleko na zachód rozciąga się olbrzymia dolina, zwana przez tubylców Doliną Cieni. Ponoć nigdy nie gości w niej błogosławione Słońce. Jest to dom najgorszych łotrów i plugawych stworów. Podobno to wypaczona wersja Miasta Słońca, niczym odbicie w krzywym zwierciadle. Rządzą tam strach, szaleństwo i zagłada. Mroczni kapłani składają krwawą ofiarę swym nienasyconym zwierzogłowym bóstwom. Jednak ich zła moc ma siłę tylko w nocy gdy Księżyc świeci w pełni. Możliwe, że to tylko bajka opowiadana przez pokolenia dzieciom ku przestrodze przed nieznajomymi i niebezpieczeństwami czającymi się w ciemnościach.

Nie mniej fantastyczne są opowieści o Mieście Słońca, leżącym gdzieś w głębi Morza Piasków. Ponoć to stolica wielkiego królestwa władanego przez wspaniałego władcę i boga w jednej osobie – Syna Słońca. Służą mu kapłani, którzy oddajać cześć Słońcu w świątyniach rozmieszczonych na obrzeżach królestwa w ten sposób chronią je przed mrokiem.