UWAGA! Poniższy tekst jest całkowicie fikcyjny a wszelka zbieżność osób i zdarzeń czysto przypadkowa.
14.04.2011 – Zapomnienie
Znów spotkałam Druida. Zmienił się nie do poznania. Przyjaciele powtarzali mi, że to nie on, że już nie wróci. Stamtąd nikt nie wraca. Chciałam by się mylili. Miałam nadzieję, że gdy mnie zobaczy wszystko sobie przypomni. Brakuje mi jego dotyku, zapachu i ciepła. To ja byłam w błędzie…
Prawie już zapomniałam, jaki on jest silny. Upadając z głuchym łoskotem na betonową posadzkę poczułam chrupnięcie w klatce piersiowej. Wyplułam zbierającą się w ustach krew i spróbowałam się podnieść, lecz on był szybszy. Doskoczył do mnie błyskawicznie wymierzając kopnięcie w brzuch. Nie zdołałam go zablokować. Nie bolało. Pamiętam tylko, jak oderwałam się od ziemi. Nie wiem gdzie upadłam i, czy w ogóle. Na krótki ułamek sekundy, zanim straciłam przytomność widziałam pokój z żółtymi ścianami i kratami w oknach. Kątem oka zauważyłam stalowe łóżko przykryte białym prześcieradłem a za nim masywne drzwi z kwadratowym okienkiem po środku. Przez chwilę znów byłam w domu.