04 stycznia 2010

Anatomia avatarica

Jest trzeci dzień po siódmym nowiu, 873 cyklu. Dzień dzisiejszy przejdzie do historii. Oto mamy okazję dogłębnie zbadać anatomię naszego największego wroga - Awatara. Ciało pochodzi z wprost pola bitwy, która odbyła się przed dwoma dniami na przełęczy. Dzięki szybkiemu transportowi, zapewnionemu dzięki uprzejmości Zakonu przez Braci Podróżników, ciało jest w stanie niemal nienaruszonym. Widoczne są tylko obrażenia wojenne, które prawdopodobnie były przyczyną zgonu obiektu badań. Ja, Magister Alchemica Sanguinis Justus Magnus, mam zaszczyt przeprowadzić ową operację.

30 grudnia 2009

Zmian kilka

Witam wszystkich przed nowym rokiem.

Chcąc wkroczyć w nowy rok z impetem godnym parowej lokomotywy, postanowiłem odświeżyć delikatnie układ bloga oraz dodać parę opcji.

Przed paroma dniami na dole okna przeglądarki pojawił się nowy pasek narzędziowy. Nazywa się Wibiya i ma pomóc w nawigacji a także wprowadzić trochę innowacji jakie daje nam Web 2.0. Liczę głownie na zagranicznych gości, którzy być może skorzystają z automatycznego tłumaczenia. Nie jest ono doskonałe ale jak ja zrozumiałem kilka przykładowych tłumaczeń to liczę, że osoby od urodzenia posługujące się danym językiem pojmą treść tym bardziej.

27 grudnia 2009

PvP, PvE i Co-op

Przerażający tytuł, nie? Znamienita większość nie ma pojęcia co oznaczają te dziwaczne literki. Na miejscu tych, którzy wiedza o co biega wcale nie śmiał bym się ze “starszych kolegów”. Tak, to terminy zapożyczone z gier MMO (ang. Masive Multiplayer Online). Tak, tych internetowych, nie papierowych. Uznałem, że jeżeli chcę trafić do nowego pokolenia, którego mózgi zostały zjedzone przez przebrzydły Internet, jak sadzą ci “starsi i mądrzejsi”, musze przemycić trochę ich nomenklatury. Wszakże czym są gry MMO jak nie cyfrową ewolucją RPG. Nie, pseudogatunek cRPG to nawet nie namiastka prawdziwych gier fabularnych. Przyznaję się, byłem i po części nadal jestem namiętnym graczem cRPG, ale nie traktuje ich jako takiego komputerowego odpowiednika RPG.

26 grudnia 2009

Konwencja i klimat

Nastał czas nudnych wpisów. Dzisiaj będzie o konwencji Tekronicum, czyli jak ja to widzę. Mimo, że nie lubię takich gadek wiem, że dla wielu są one podstawą. Tak więc do dzieła.

Nieraz pisałem, że Tekronicum to specyficzny steampunk. Pewnie większość wie co to jest, a jeżeli nie to odsyłam do choćby Wikipedii czy Retrostacji. Nie byłbym jednak sobą, gdybym wszystkiego nie poplątał. Otóż Tekronicum to tylko częściowo steampunk we współczesnym rozumieniu. Normalnie jest to konwencja kojarzona z epoką wiktoriańską, dżentelmenami i gadżetami. Jednak u źródeł steampunka stoi powieść popularno-naukowa. Idąc tym tropem moja definicja to melanż Clockpunka i Cyberpunka. O ile to ostanie wielu zapewne kojarzy, to "zegaropunka" mało kto zna. Najprościej powiedzieć, że to taka "sprężynowa konwencja". Najpopularniejsza w dziełach wzorując się na Leonardzie daVinci i jemu współczesnych. Nie, powieść Dana Browna nie jest clockpunkiem. Ostrzegałem, że będzie dziwnie.