06 kwietnia 2010

Rzut okiem… konkretniej

Jak w każdą niedzielę (wczoraj był poniedziałek) przed pracą, miałem napad czarnych myśli. Zawsze wtedy uciekam w świat fantazji, razem z jakąś książką lub podręcznikiem. Dzięki temu mam dziesiątki rozmaitych zakładek powtykanych w dziwne miejsca w książkach, których nie zdołałem w niedzielny wieczór doczytać. Taki los dosięgną: Burning Wheel, Głową w mur, BRP, Jesienną gawędę i wiele innych. Cały czas są w permanentnym stadium czytania. Są jednak i podręczniki, które przeczytałem raz, drugi a nawet trzeci.

03 kwietnia 2010

Komitet

Z pomiędzy z sykiem rozsuwających się grodzi, do windy powoli napływało gazowe światło świetlówek, leniwie odbijając się od lśniącej powierzchni oficerskich butów. Wraz z niezdrowym blaskiem w nozdrza uderzył zapach stacji - mieszanka smaru, ozonu i kosmicznej kawy - ulubionego napoju każdego niemal technika między Merkurym a Jowiszem. Przyrządzanego z przepalanej mieszanki odżywczej i zanieczyszczonej smarami wody z przewodów chłodzących. Szlachetne oficerskie oblicze przeciął grymas obrzydzenia. Po raz setny ,pod sztywnym od krochmalu mundurem, zabrzmiało pytanie – "Dlaczego tu jestem?" Gdy grawitacyjne kratownice, zrównały się z podłogą widny, metalowe ściany trzeciego ciągu komunikacyjnego 24 stacji kosmicznej zadźwięczały sztywnym krokiem, oficerskich butów, chrzęstem prężącego się wartownika i cichym parsknięciem, koczujących przy windzie techników.

02 kwietnia 2010

Obywatel K356

Nazywam się K356, koledzy wołają na mnie Robert. Swych naturalnych rodziców nie znam. Moje pierwsze wspomnienie to uśmiechnięta twarz zajmującej się naszą partią oddziałowej. Długo jej obraz kojarzyłem z rodzinnym domem - głupie to wiem przecież nikt na Marsie nie ma takiego czegoś jak rodzinny dom, nikt nie zna swych rodziców. Rodzimy się z numerem partii zapłodnionych jajeczek, swój oddział traktujemy jak rodzeństwo a ordynatora za ojca rodziny. No na jedno nie możemy narzekać - ilość matek. Dawniej na Ziemi mogłeś mieć jedną a jak miałeś szczęście dwie, trzy. Ja, za to jak próbowałem je zliczyć doszedłem do 30. Nieważne, przecież każda matka kocha tak samo - tak mówią...

01 kwietnia 2010

Marsjańska ofensywa trwa!

Mimo braku odzewu na poprzedni wpis prace nad ARESem nie ustają. Nie mam do Was pretensji, bo to co rzuciłem to tylko fabularny wtręt. Sam też nie pisałem bo byłem zajęty pracami nad systemem. Szlifuje mechanikę Ascetic by była jak najprostsza i dawała najwięcej frajdy. Produkuje tony nowych kart pomocniczych. Już mam przeszło 40 a to dopiero początek. Przygotowałem już szablon do składu z okładką i obramowaniami stron. Wystarczy wkleić tylko tekst i gotowe. Opracowałem także nowy wzór karty postaci, który możecie podziwiać po kliknięciu w miniaturkę. I właśnie na karcie chciałem skupić dzisiaj Waszą uwagę.