14 czerwca 2010

Stara miłość nie rdzewieje

Czyli jak to z planszówkami rozstać się nie mogę. Wychowałem się na nich i zawsze miło jest mi do nich powracać. Bez nich nie było by tego bloga, mojej pasji, kolekcji, kart. Nie było by niczego. A wszystko zaczęło się tak niepozornie którejś gwiazdki, kiedy to otrzymałem Magiczny Miecz (grę, nie prawdziwy miecz :p). Grałem w niego dobre kilka lat, przez ten czas dokupując kolejne dodatki oraz inne gry SFERY. A gdy te się skończyły kupowałem inne fantastyczne gry planszowe. Można by powiedzieć, że juz wtedy zaczęła sie moja przygoda z kolekcjonowaniem. Potem przyszedł pierwszy numer Magii i Miecza (czasopisma) i wciągnąłem się w RPG bez reszty, lecz sentyment do tej pory pozostał a chęć gry nie zmalała.

27 maja 2010

Cardwork – lekcja 5: nawałnica kart

Wczorajsza lekcja nie wzbudzała spodziewanych kontrowersji. Albo jest tak dobrze, że nie musze nic tłumaczyć, albo jest tak źle i zanudziłem Was tak, że już nawet nie czytacie tego co piszę. Przez chwilę zwątpienia miałem problemy z kolejną lekcją. Jednak, niezależnie od frekwencji misję nauczania trzeba kontynuować. Dzisiaj więc zajmiemy się kolejną opcjonalną acz dość istotną zasadą wykładania sekwencji kart.

26 maja 2010

Cardwork – lekcja 4: gra słów

Poprzednio próbowałem nauczyć Was wykładać karty, jak się za ich pomocą pojedynkować a w końcu jak oszukiwać by grającym wyszło to na dobre. Wszystko to nadal podstawy i częściowo opcjonalne reguły, czyli takie, których użycie zależy od woli grających (nie koniecznie wszystkich). Dzisiaj przyszła pora na bardziej zaawansowaną sztuczkę, dzięki której zapomnicie o cyferkach a zajmiecie się opowieścią.

24 maja 2010

Cardwork – lekcja 3: sztuka blefu

No i piękny plan zajęć posypał się przez niejakiego Nimsarna. Dzisiaj mieliśmy zająć się grą słów, lecz z powodu ostatniego komentarza wspomnianego osobnika pod poprzednią lekcją musiałem poczynić pewne zmiany. Ale co się odwlecze to nie uciecze, jak powiada stare ludowe porzekadło. Tak więc dzisiaj zajmiemy się tym co RPGracze lubią najbardziej, czyli oszustwem.